TRADYCYJNE
JAPOŃSKIE TECHNIKI FARBOWANIA TKANIN
W sierpniu 2015 r. miałam przyjemność brać udział w warsztatach
farbowania tkanin tradycyjnymi japońskimi metodami w Muzeum Sztuki i
Techniki Japońskiej Manggha. Te sześciodniowe zajęcia prowadzone
były przez kuratorki wystawy „Wielowątkowe piękno” Joannę
Habę i Aleksandrę Görlich, które przygotowując wystawę
studiowały temat dogłębnie same próbując swoich sił w tych
technikach.
Zanim
przejdę do sedna, pragnę przypomnieć dlaczego japońskie tkaniny
tak mnie zafascynowały. Od lat interesowałam się historią mody
zachodniej, szczególnie XIX wieku. Zdążyłam zebrać już małą
kolekcję literatury na ten temat, a podczas każdego zagranicznego
pobytu nie omieszkałam odwiedzać muzeów ze zbiorami dawnych
strojów. Miałam okazję widzieć ubiory wysokiego krawiectwa sprzed
stu i więcej lat. Były to najdoskonalej wykonane materiały z
najwyższej jakości przędzy. Posiadały niezwykłe ornamenty
uzyskane w technice tkania lub dekorowanie poprzez malowanie lub
haft. Widziałam misternie wykonane koronki, z których uszyte były
całe suknie – wydawały się one rzeźbami lub dziełami
architektonicznymi wykonanymi z materiału. I mimo świadomości
jakim kunsztem może być sztuka tkacka i krawiecka całkowicie
oniemiałam zobaczywszy na żywo japońskie tkaniny na kimona i pasy
obi. Było to podczas mojej pierwszej wizyty w Japonii w 2012 r., na
którą wybrałam się niejako przez przypadek, gdyż zostałam
zaproszona na festiwal filmowy wraz z moim filmem dyplomowym ze
Szkoły Filmowej w Łodzi.
Odżyła wtedy moja miłość do kimon,
którymi interesowałam się już trochę w dzieciństwie. Materiały,
które zobaczyłam tam w sklepach, muzeach, na pchlim targu czy po
prostu na ulicy, całkowicie mnie oczarowały. Produkuje się je
współcześnie, a są wykonane tak misternie, jak te w Europie setki
lat temu. Zestawienia kolorów bywają tu zupełnie zaskakujące.
Podobnie jak ornamentyka – jest całkiem inna od zachodniej.
Japończycy mają zupełnie inne rozumienie przestrzeni
dwuwymiarowej, co możemy zaobserwować już w sztuce
drzeworytniczej, a co w jeszcze bardziej abstrakcyjny sposób
uwidacznia się w dekoracjach tkanin. Co więcej, często zdobienia
te mają swoje znaczenie, symbolikę, która nadaje im dodatkowe
piękno. Na pewno na blogu tym pojawi się kiedyś artykuł o
symbolice ornamentów na japońskich tkaninach.
A na
warsztatach wypróbowaliśmy trzech technik farbowania: yūzen,
shibori i katazome.
Yūzen
to technika malowania na jedwabiu, do której używa się pasty
rezerważowej. Niektóre elementy projektu pokrywa się pastą nie
dopuszczającą barwnika. Potem można usunąć rezerważ i na
niepofarbowane części nakładać inne kolory czy desenie. Dodatkowo
można ręcznie domalować elementy, udekorować płatkami złota lub
wyhaftować.
Nazwa techniki pochodzi od nazwiska projektanta wzorów na kimona Miykazakiego Yūzena (żyjącego na przełomie XVII i XVIII w.), który jako pierwszy potraktował rozłożone kimono jak płótno malarskie, do projektowania unikatowych kompozycji. Wcześniej najczęściej pokrywano kimona powtarzalnymi wzorami. Od czasów Yūzena zaczęto stosować asymetryczne kompozycje, których punkt ciężkości często osadzano w dolnej części stroju po jednej ze stron, a także na jednym z ramion/rękawów.
Nazwa techniki pochodzi od nazwiska projektanta wzorów na kimona Miykazakiego Yūzena (żyjącego na przełomie XVII i XVIII w.), który jako pierwszy potraktował rozłożone kimono jak płótno malarskie, do projektowania unikatowych kompozycji. Wcześniej najczęściej pokrywano kimona powtarzalnymi wzorami. Od czasów Yūzena zaczęto stosować asymetryczne kompozycje, których punkt ciężkości często osadzano w dolnej części stroju po jednej ze stron, a także na jednym z ramion/rękawów.
Yūzen sam nie zajmował się
farbowaniem. Projektował tylko kompozycje, które powielano na
kartkach, dzięki czemu docierały do klientów krawców. Japonki
oszalały wówczas na punkcie kimon ze wzorami Yūzena.
Kobiety z każdej klasy społecznej marzyły, by mieć choć jedno
jego kimono. Nasza próba zastosowania tej techniki, podczas
warsztatów, polegała na malowaniu ornamentów lub obrazów na
satynie, przy użyciu konturówki jako rezerważu niepozwalającego
barwnikom na rozlewanie się poza wzór.
Shibori to jedna z najbardziej zachwycających technik. Jej niezwykłość docenić można dopiero wtedy, gdy pozna się sposób wykonania. Nie wiedząc jak wzór został uzyskany można by przejść obok niego obojętnie. Shibori polega na farbowaniu tkaniny po uprzednim zawiązaniu jej w supełki w miejscach gdzie zaznaczony był wzór. Barwnik nie dociera tam, gdzie nić związuje materiał. Najpierw nanosi się szkicowo projekt na tkaninę, najczęściej składający się z małych kółeczek. Następnie każde kółeczko wiązane jest nitką w supełek. Po zafarbowaniu tkaniny, zdejmuje się nitki. Wtedy odkrywa się przed nami wzór składający się z setek albo i tysięcy niezafarbowanych kółeczek. W zbiorach Mangghi znajduje się zachwycające kimono całe pokryte wzorem wykonanym w technice shibori. Kimono to robi ogromne wrażenie kiedy uświadomimy sobie, że by uzyskać taki efekt, japoński rzemieślnik ręcznie musiał związać kilka tysięcy maluteńkich supełków.
Wzory uzyskiwane dzięki technice shibori były bardzo lubiane i cenione w Japonii, dlatego zaczęto naśladować je w późniejszych czasach w technice druku lub w hafcie. Często można też zaobserwować je na postaciach zdobiących popularne drzeworyty.
Podczas warsztatów spróbowaliśmy swoich sił w tej czasochłonnej technice skupiając się jednak na większych wzorach. Powstało kilka efektownych prac przypominających wyobrażenia kosmosu. Okręgi z poszarpanymi krawędziami przywodziły na myśl gwiazdy wtopione w granatowy nieboskłon.
Ostatnią techniką jaką wypróbowaliśmy własnoręcznie było katazome, czyli farbowanie poprzez szablon. W Japonii każdy kolejny etap farbowania i dekorowania kimona jest realizowany przez innego rzemieślnika. W przypadku szablonu, jedna osoba przygotowuje papier, inna wycina wzory, a kolejna farbuje materiał. Morwowy papier moczony jest w soku z persymony, a następnie wędzony. Dzięki temu staje się nieprzemakalny, można go myć i używać wielokrotnie.
Istnieje wiele technik wycinania wzorów. Mają swoje nazwy w zależności od sposobu prowadzenia nożyka. Ostrza te posiadają różne kształty. Można ciągnąć nożyk „rysując” kształt, ale można też wbijać wycinając jednym ruchem pożądany element wzoru. Szablony mają niedużą wielkość, ale farbuje się za ich pomocą całe kimona. Czasem obrazy wycięte w szablonach przybierają nietypowe, i na pierwszy rzut oka, niezrozumiałe kształty, gdyż muszą być ze sobą połączone, by nie wypadły z szablonu. Na wystawie „Wielowątkowe piękno” znajduje się szablon przypominający na pierwszy rzut oka pajęczą sieć. Gdy przyjrzymy się, odkryjemy, że jest to wyobrażenie dziesiątek jaskółek w locie, które połączone są cieniutkimi kreskami, by trzymały się razem. Kreseczki te mogą odzwierciedlać chmury. Technika wymusza czasem nietypowe podejście do projektowania danego wzoru.
Podczas warsztatów użyliśmy sztucznego tworzywa do wycięcia wzorów, ale mieliśmy też okazję popracować z oryginalnym japońskim papierem wykonanym przez mistrza, który kilka lat temu prowadził podobne warsztaty w Mandze.
Gdy samemu dotknie się tej specyfiki pracy, można lepiej zrozumieć na czym polega dana technika. Trzeba pamiętać jednak, że by osiągnąć kunszt reprezentowany przez japońskich rzemieślników trzeba poświęcić całe lata na doskonalenie danej metody i skupić się tylko na jednej.
Czym bardziej przyglądam się japońskim tkaninom, tym chętniej chcę zgłębiać tajniki ich wykonania. Wzory uzyskane przez specjalne techniki tkackie, to dla mnie wciąż terra incognita. Mam nadzieję niedługo zgłębić wiedzę na temat technik tkackich i podzielić się nią z Wami na blogu.
autor tekstu i zdjęć: Barbara Szewczyk


Bardzo ciekawe. To też pokazuje, jaki to cierpliwy i pracowity naród ci Japończycy. Ciekawam, ile czasu zajęło zrobienie kimona z tych supełków. Czy teraz robi się te rzeczy fabrycznie, czy nadal są miejsca, gdzie kultywuje się tradycyjne techniki i robi to ręcznie?
OdpowiedzUsuńGdzieś słyszałam, że kimono całe udekorowane techniką shibori robi się rok, ale wydaje mi się, że to gruba przesada, bo widziałam na filmie doświadczonych fachowców, którzy w niesamowicie szybkim tempie wiązali te supełki. Oczywiście ciągle robi się to ręcznie. Wtedy kimona są kosztowne. Ale często też „udaje” się ten wzór w druku, nazywa się to „kanako”. Wtedy materiał jest odpowiednio tańszy.
Usuń